Andryou Wieloraki !
Najbardziej chciałabym aby w Nowym roku ty Ten i ty Tamten jakoś się dogadali ze sobą. Oczywiście nie do końca, bo to byłoby nudne, ale na tyle abyście nie przeszkadzali sobie w życiu za bardzo. By jeden drugiego wspierał a nie podstawiał mu kłody pod nogi uniemożliwiając wyrównanie kroku w wykroku do Nowego Roku. Jak wy obaj dojdziecie ze sobą do porozumienia, to łatwiej wam będzie dojść do porozumienia z Owym i Niegdysiejszym. Przyszłym i Zaprzeszłym. Bo nie wiem czy wiesz ale ty, jak każdy skomplikowany i utalentowany artysta, jesteś nazywany przez psychologów osobowością wieloraką, składającą się z kilku osobowości naraz. Nie masz łatwo w Życiu. I Ono musi cię pobolewać wielorako, abyś mógł pisać tak jak piszesz.
Pobolewaj więc dla dobra literatury.
Andryou! Życzysz nam abyśmy tęsknili za kolejnym dniem. Ja tęsknię. Życie jest moim ulubionym nałogiem. Mam teraz nawet ochotę uporządkować swoje myśli z końca 2006 roku i napisać Ci w dziesięciu punktach, za czym najbardziej chciałabym tęsknić w 2007 roku :
1. Za moimi dziećmi, (które ciągle w rozjazdach, pracach i naukach, czyli w spełnianiu swoich tęsknot) i zdrowiem najbliższych.
2. Za jasnym i ciepłym światem. Czyli za Indiami.
3.Za wiosną i bocianami w Ojczyźnie.
4. Za Ojczyzną mądrzejszą, cichszą, mniej rozgadaną i pełną miłości do czego tylko się da.
5. Za ludźmi, którzy najpierw próbują coś zrozumieć, a potem dopiero odważają się oceniać. I wiedzą że mogą się mylić.
6.Za pokojowym współistnieniem różnych światopoglądów i religii.
7.Za pogodą ducha , brakiem lęku i poczuciem bezpieczeństwa.
8.Za światem szczęśliwych i kochanych dzieci. W każdym wieku.
9.Czyli za światem bez wojen i biedy.
10.I bardzo chce mi się chcieć tęsknić za twoimi listami. Listami ,które(mimo pobolewań) są dowodem na to, że ty także chcesz i umiesz tęsknić. Tylko na razie nie umiesz się do tego przyznać. I nigdy nie będziesz umiał tego zarchiwizować i podsumować. Ktoś to kiedyś zrobi za ciebie.
Dwa tysiące siedem razy proszę cię, abyś się uśmiechnął. Chociaż raz.
Imagine
p.s. Przysłowiowe blondynki słyną także z niewyobrażalnego rozkojarzenia.
W rozkojarzeniu czuję się , niestety, ich starszą siostrą. Podjechałam kiedyś na stację benzynową. Już jako siwawa blondynka. Ustawiłam samochód na stanowisku trzecim, pod bezołowiową 98,odkręciłam i zakręciłam korek w baku, zamknęłam samochód i poszłam do kasy, żeby zapłacić. Nie zwróciłam uwagi na to że nie miałam za co, bo pominęłam etap tankowania, myśląc o dużo ważniejszych (jedynie moim zdaniem) sprawach…
A obsługa myślała że zepsuł się dystrybutor, bo z takim przypadkiem jeszcze się nie zetknęli. I ty, mój biedaku, musisz z tym przypadkiem korespondować…
-Imagin 2007
Imagine,
Piszę do Ciebie w okresie krytycznym. Nie w stanie krytycznym. W krytycznym okresie. Tak sobie nazywam od lat, ten przedział czasu – między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Bo to taki czas podsumowań, remanentów, archiwizacji. Ale i planów, zamierzeń, dążeń i … I czas pobolewań. Pobolewań właśnie. Nie zaraz bólu, nie ubolewań. Pobolewań. Na skutek zejścia się w nas, spotkania się w nas jakichś Nas -Tamtych z Nami - Tymi. Takie konfrontacje pobolewają. A jeszcze i Ci - Tamci i Ci – Ci mają gdzieś ruszać razem. Mają razem wejść równym krokiem w Nowy Rok. I to też pobolewa – jak każdy strach.
Opowiem Ci jeśli pozwolisz, żarcik, który słyszałem niedawno, a jak sądzę pasuje on do tego co chcę powiedzieć. Żart jest z cyklu tych o blondynkach. Tu muszę wyjaśnić, że daleki jestem od dyskryminacji kobiet płowo- włosych. To przeniesienie blondynki do grupy podwyższonego ryzyka intelektualnego jest dla społeczeństwa jedynie wygodne. Tak jak żarty Amerykanów o Polakach czy żarty wszystkich narodów o policjantach. To są jedynie ułatwienia oszczędzające zbędnych wstępów. Gdyż głupota jak wiadomo nie posiada narodowości, zawodu czy koloru włosów.
Otóż ta blondynka przychodzi do lekarza. Na zwyczajowe, acz przepojone głęboką troską lekarskie – Co Pani dolega? – ona dotykając palcem głowy powiada – Tu mnie boli. Lecz nie na tym koniec. Dotyka kolejno tym palcem biodra, kolana, okolic wątroby, stopy, szyi – powtarza – tu mnie boli. Skrzywieniem ust przy każdym dotknięciu niwecząc podejrzenie o symulowanie. Lekarz patrzy na to i wcale nie jest zdziwiony tą rozległością bólu. Kiwa głową ze zrozumieniem by wreszcie wydać diagnozę – Pani ma złamany palec.
A co ma wspólnego ten palec blondynki z okresem krytycznym ? To chyba, że tak jak tej blondynce – wydaje nam się, że źródłem naszych pobolewań są różne miejsca styku Nas z Rzeczywistością. A tymczasem, może pobolewa nas dusza.A dusza pobolewa wtedy gdy nie ma w nas tęsknoty. Tęsknoty. Nie tej tęsknoty za przeszłością, za minionym, za byłym. Chodzi o tęsknotę za jutrem. Tęsknotę przedsiębierną – rzec by można. Bo …
Płoną w nas zachodem wiecznym całe stada słońc
Śpią ławice gwiazd wygasłych, ciężkie chmury wron
Dotknij nieba myślą senną
ale każdym z tchnień
- tęsknij za kolejnym dniem
- i niechby to były moje życzenia noworoczne dla Ciebie i Każdego kto je przyjmie.
Andryou
Andryou skłócony z Ludzkością !
U nas , tak jak przypuszczasz, warzenie bigosu już od tygodnia. Ale niczego nie naruszasz, bo jesteś zawsze najmilej widzianym gościem. Rezydentem właściwie najmilszym…
Ja mam w tym roku dobrze, gdyż żyję na prawach rekonwalescentki i domownicy obchodzą się ze mną jak z kimś kruchym i wymagającym specjalnej troski. Leżę sobie w białej pościeli, która zastępuje śnieg tej zimy i jak jakaś królewna słucham o i problemach sosów i bigosów. Szykują, szukają ,omawiają, zamawiają. Mąż się biedzi nad jakością śledzi i to są teraz najważniejsze problemy tego domu .
A za najjaśniejszą stronę mojego niedomagania uważam to, że omija mnie coroczna obłąkana biegunka zakupów.
I pomyśleć że niektórzy te zakupy lubią najbardziej z całych świąt. To jest jakaś epidemia , pandemia właściwie, bo ogarnia pół świata. Dobrze kiedy te prezentycieszą i są dodatkiem do uczucia a nie próbują zastąpić uczucia, wymigać się od niego… Nigdy nie zapomnę pewnej bolesnej nauczki. Była Wigilia roku 1982.Spędzałam ją z przyjaciółmi i synkiem pod Paryżem, a w Łomiankach został chłopak, na którym mi zależało. Wysłałam mu w prezencie świątecznym piękne, nieosiągalne wtedy w Polsce, ciepłe buty. Wysłałam, napisałam parę ciepłych słów, tłumacząc dlaczego jeszcze nie wracam, chociaż on już specjalnie dla nas przystroił choinkę a rozebrał ją … dopiero w kwietniu, kiedy przyjechaliśmy…Napisał do mnie (m.in.) tak: ”Bardzo dziękuję za piękne buty. Jeżeli miały być wyrazem uczucia, to dziękuję za wyraz ,ale wolałbym uczucie”…Nie zapomnę tych słów.
Dajemy sobie w tym szaleństwie choinkowym wyraz za wyrazem, a uczucia gdzieś giną, rozpływają się we mgle.
I jeszcze te chmary ludzkie przetaczające się w hipermarketach, bezsensowna krzątanina… Szarańcza na przedmiotach…Okresowe szaleństwa tłumów to zawsze strach. Mnie wszystko co zbiorowe i hałaśliwe napawa lękiem. I tu czuję się twoją siostrą .
Święta powinny być szczere. A często stają się obowiązkowym spotkaniem ludzi, którzy dwa razy do roku udają rodzinę .Ale bolesny temat sobie wybrałeś! No ale jaki znowu miałeś wybrać o tej porze grudnia?
Andryou ! A może byś zakopał topór wojenny, chociaż na czas świąt. Nie włączaj radia ani telewizora, usiądź sobie w półlotosie i przestań myśleć o czymkolwiek. Wiem że to trudne, ale ty jesteś zdolny. A potem wyjdź na krótki spacer(BEZPAPIEROSOWY), pogadaj z psem typu Plucha i pooglądaj grudniowe anomalie pogodowe. Ciepło, smak słońca i pies obrońca. To nie jest mało. I ciesz się czymkolwiek. Na przykład tym, że w twoim wieku już nie biorą do wojska. Mógłbyś wtedy wylądować na jednym z licznych frontów wojennych świata ,jako dzielny zażegnywacz kolejnego ogniska zapalnego.
A w czasie takiego zażegnywania bez przerwy ,dzień w dzień, giną małe dzieci, które niczego nie pojmują i już nie zdążą pojąć…Taki jest dziś porządek świata dorosłych. Nie konsultowany z dziećmi.
A ty, stary cywil, siedzisz sobie w ciepłym kącie , nie jesteś głodny i utyskujesz na świat, w którym ci dane jest przeżywać wiele cudownych chwil. Doceń to.
I tyle osób chciałoby się przełamać z tobą opłatkiem…
Andryou -jak ty za daleko mieszkasz! U nas także będzie stał dodatkowy talerz z napisem „Zajęte”, na wypadek, gdybyś zechciał wpaść na chwilę , ponarzekać na Ludzkość i Święta…-Imagine
p.s. Ułożyłam dla ciebie wierszyk. Wiem że to jakbym przywiozła drzewo do lasu, no ale przywiozłam:
Zapada mrok. Święta o krok.
A o dwa kroki -Trzy Zmroki.
Gdy smutno Ci, pamiętaj…phi…
Święta, to tylko trzy dni!
p. s. Pamiętasz jak napisałeś w piosence dla Ani Jopek: ”Chcemy żeby jednocześnie były święta i czereśnie”? To jednak chciałeś świąt. A czereśnie dostaniesz na Gwiazdkę ode mnie. Prosto z drzewa. Z mojego ogrodu. Imagine.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 883045
| « grudzień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: